Wzrost podatków przyczyną osłabienia

Węgry, niegdyś dawane na przykład szybko rozwijającego się kraju europejskiego, aktualnie nie mają dobrej passy w gospodarce. Kryzys ekonomiczny, jaki rozszalał się po rynkach gospodarczych Europy i Ameryki, szczególnie mocno dał się we znaki biznesmenom znad Dunaju. Efektem był spadek produktu narodowego brutto o ponad dwanaście procent w przeciągu trzech lat. Poza tym bezrobocie wzrosło aktualnie do piętnastu procent a odsetek ludzi żyjących w ubóstwie podwoił się. Rząd próbując ratować budżet, zdecydował się trzy lata temu podnieść stopę podatku od towarów i usług o jeden punkt procentowy. Potwierdziły się czarne wizje niektórych ekonomistów, którzy wskazywali, że może to doprowadzić do zupełnie odwrotnej sytuacji, czyli zmniejszenia dochodów państwa. Rzeczywiście, podatek spowodował podniesienie cen średnio o dziesięć procent, co z kolei doprowadziło do znacznego osłabienia popytu wewnętrznego na towary i usługi. W efekcie końcowym dziura budżetowa Węgier rozrosła się zamiast zmaleć. Ostatnie dane mówią o deficycie rzędu dziesięciu procent. Biznesmeni apelują do powrotu do poprzednich stawek, co może pomóc w rozkręceniu ponownie dobrej koniunktury na rynku wewnętrznym. Jednakże partia rządząca nie chce się na to zgodzić, bowiem oznaczałoby to przyznanie się do wcześniejszego błędu. Niestety, biznes węgierski stał się przez te podwyżki nieprzyjazny dla kapitału zagranicznego, przez co nowych inwestorów jest tu jak na lekarstwo, co tylko jeszcze bardziej pogłębia gospodarczą zapaść Budapesztu.

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.