1

2

3

4

5

 

Jak raperzy robią hajs?

W Polsce panuje wielkie bezrobocie. Ludzie nie mają perspektyw i możliwości na rozwój. Tak się utarło. To nieprawda. Raperzy są doskonałym przykładem na to jak można zarabiać na pasji. Obywatele uważają raperów za troglodytów i margines społeczny. To niesprawiedliwa ocena. Wielu z nich jest dojrzałymi artystami o wielkiej wrażliwości. Kilku z nich może się nazwać milionerami. Na swoją pozycję pracowali latami. Często na drodze mieli mur, jednak przebili się przez niego. Jak wszyscy raperzy byli młodzi. Gdy rozpoczynali karierę mieli naście lat. Z początku robili to po to, aby pokazać innym, że mają umiejętności raperskie. Robili to dla siebie, aby pokazać ludziom co potrafią. Nie robili tego dla pieniędzy. Do czasu aż pojawił się wydawca z kontraktem, który obiecywał złote góry. Raperzy coś zarabiali, ale to były grosze w porównaniu do zarobków wydawców. Jednak, gdy skończyły się kontrakty raperzy postanowili założyć własne wytwórnie i sami wydawali swoje płyty. Z czasem w wytwórni pojawiało się więcej artystów. Najpopularniejsi raperzy stworzyli unikalne marki i pod ich szyldem sprzedają ubrania. Ich odbiorcami są głównie dzieci z gimnazjum, które muszą mieć coś związanego z swoim idolem. Te ubrania nie powalają jakość, ale schodzą się jak ciepłe bułeczki. Raperzy nauczyli się zarabiać.

Miałem piękny sen

Skończyłeś studia. Masz dyplom uczelni wyższej. Brawo. Jesteś wyjątkowy, a świat padnie do twych stóp. Przez całe studia imprezowałeś, ale zdawałeś egzaminy. To dowód na to, że jesteś geniuszem. Równie dobrze pójdzie ci na rynku pracy. Pracodawcy będą o ciebie zabiegać. W końcu czego nie dotkniesz zamienia się w złoto. Jesteś jak Midas. Mógłbyś aplikować na ogłoszenia, ale to poniżej twojej godności. Nawet nie śmiesz rywalizować z jakimś płotkami. Jesteś w końcu rekinem, prawdziwą grubą rybą. Pracodawcy sami cię znajdą. Będą o ciebie toczyć zaciekłe wojny. Nie musisz nawet pisać CV. Jest ponadto. Jednak masz swoje wymagania. Rozmawiasz dopiero, gdy padnie słowo 10 tysięcy. Za mniej nie wstajesz z łóżka. W końcu masz dyplom. Nie będziesz nawet negocjował. Od razu przedstawisz swoje żądania. Oczywiście służby samochód. Najlepiej, któryś model ferrari. Nie można zapomnieć o najszybszym laptopie i telefonie. To narzędzia pracy, które będą ci niezbędne. Jednak po dłuższym zastanowieniu dochodzić do wniosku, że lepiej żebyż założył własną firmę. Masz głowę pełną pomysłów i z pełną pewnością będziesz miliardem. Za kilka lat będziesz w stanie wykupić Apple i Samsunga. Na tym urwał się twój sen. był tak realny, że aż prawdziwy. Trzeba wstawać. Szybki prysznic, bo trzeba iść na kasę do McDonalda.

Pomyśl zanim zbankrutujesz

Polska według statystyk to kraj bardzo wysoko rozwinięty. Ktoś mieszkający na stałe w naszym kraju zastanawia się co za idioci muszą tworzyć podobne raporty. Jacyś kompletni idioci bez szkoły. Najgorsze, że ktoś im za to jeszcze płaci. Nasz kraj ma wiele problemów. Zacznijmy od fatalnej sytuacji w służbie zdrowia. Pacjenci w szpitalach sami muszą opłacać leki. To chore. Nawet latami czeka się na operacje. To samo z wizytą u specjalisty. Lepiej, gdybyś umarł. Dla państwa rzecz jasna. Nawet ostatnio ZUS uciął należności na pogrzeb. Bez komentarza. Poważnym problemem jest brak pracy wśród młodych. Nasze społeczeństwo należy do najbardziej wykształconych w Europie, ale brakuje absolwentom zdolności i umiejętności. Dlatego też wielu wyjeżdża za granicę. Tam mają większe możliwości i perspektywy. Po co klepać biedę w Polsce jak można zrobić karierę za granicą. Tam są też niższe koszty życia w porównaniu do zarobków. Coraz więcej młodych chce otworzyć swoją firmę. Jednak nie mają kapitału początkowego, ani umiejętności do zarządzania przedsiębiorstwem. Ci młodzi, którzy się zdecydowali na własną firmę już po kilku miesiącach musieli zwijać manatki. Zbankrutowali, bo firma nie przynosiła zysków. Zostali z długami. Każdy sądzi, że własny biznes przynosi krocie. Najwyraźniej tak nie jest.

Jak zarobić na prawach autorskich?

Właściciele praw autorskich zaciekle walczą z piratami. Przegrywają. Przeciętny obywatel postrzega ich jako chciwych ludzi. Jednak wczujmy się w ich rolę. Tworzą dany produkt. Poświęcili na to czas, energię i czasami oszczędności. Liczą, że to się im zwróci. Jednak ściągnięcie płyty, filmu, książki w sposób nielegalny pozbawia ich dochodów. Mają prawo do frustraci. To tak samo, gdyby ktoś ukradł ci samochód. Na pewno nie powiedziałbyś, że dobrze, niech kto inny się cieszy moją własnością. Jednak według najnowszych badań pobranie treści w sposób nielegalny nakręca sprzedaż. Jak to możliwe? Okazuje się, że potencjalny odbiorca zanim kupi produkt chce go sprawdzić. Nikt nie chce nabyć kota w worku. Można to porównać do jazdy próbnej. Idziesz do salonu lub kupujesz używany samochód. Dokładnie go oglądasz, czy wszystko jest w porządku. Od tego jest jazda próbna, aby sprawdzić jak się czujesz w samochodzie. Jeśli wszystko jest w porządku to je kupujesz. Tak samo robi większość piratów. Zanim kupią płytę czy film to najpierw sprawdzają czy warto. Co innego, że ceny za muzykę, filmy są zbyt wysokie. Przy polskich zarobkach nie stać ludzi, aby co miesiąc kupować nową płytę. Lepiej zarobiliby właściciele praw autorskich, gdyby wprowadzili ryczałtowany abonament na swoje dobra. Stała kwota w zamian za nieograniczony dostęp do treści.

Jak zarobić na muzyce?

Raperzy są przykładem na to jak można zrobić dobry biznes. Oficjalnie zaprzeczają temu, że chcą zarabiać na muzyce. To dziwny kult, gdyż w utworach często podkreślają rolę pieniędzy w życiu. Dzisiaj raperzy może nie są milionerami, ale zarabiają setki złotych. Na początku dostawali ochłapy. Wielu podpisało niekorzystne umowy z wydawcami. Dla raperów olbrzymim sukcesem było to, że ktoś chciał opublikować ich muzykę. Ze sprzedaży płyty otrzymywali niewielki procent. Najwięcej pieniędzy zarabiali na koncertach. Przez kilka lat w grze rozwinęli się nie tylko muzycznie, ale także nauczyli się umiejętności biznesowych. Gdy skończyły się niekorzystne kontrakty postanowili pracować na własny rachunek. Zaczęło się od założenia wytwórni. Potrzebowali na start pieniędzy, więc brali kredyty na działalność gospodarczą. Oszczędności lokowali w sprzęcie muzycznym i w studiu. Sami wydawali płyty. Z czasem ich działalność rozrastała się. Pojawili się kolejni muzy, których wydawali. Robili to samo co ich wydawcy. Zarabiali na płytach. Jednak to nie przynosi aż tak dużego zysku. Zatem wykorzystali popularność i stworzyli własną markę. Innymi słowy zaczęli handlować ciuchami, które można nabyć tylko za pośrednictwem oficjalnej strony artysty. Cenią się, gdyż za zwykłą koszulkę żądają 100 złotych.

Gotowy do gry?

W Polsce nie ma pracy. To prawda, bezrobocie jest wysokie. Zwłaszcza wśród młodych. Osiągnęło poziom 30 procent. Tylko w państwach iberyjskich jest wyższe. Wbrew pozorom młodzi szybko się poddają. Nie potrafią być elastyczni. Warto znaleźć jakiejkolwiek zajęcie, a w międzyczasie szukać lepszych opcji. Jednak młodzi wolą siedzieć i użalać się nad sobą. Mogą to robić, bo w końcu są jeszcze na utrzymaniu rodziców. Wielu z nich ma skończone 25 lat. To przykre, że wielu z nich nie miało jeszcze pierwszej pracy. Tacy ludzie skasują się na porażkę. Ten, kto nie bierze udziału w wyścigu nie ma szans na wygraną. Łatwo jest narzekać, ale dużo ciężej jest coś robić. Pieniądze z nieba nie spadają. Nie ma też szans, że podczas wędkowania złowimy złotą rybkę, która spełni 3 życzenia. Niewielki procent ludzi stara się zrobić coś z swoim życiem. Decydują się na wyjazd za granicę. Po powrocie mają pieniądze, aby rozpocząć własną działalność. Co prawda to ryzykowne posunięcie, ale kto nie ryzykuje, ten nie zyskuje. Można także ubiegać się o dofinansowanie z Unii Europejskiej. Otrzymamy je jeśli spełnimy określone kryteria, a biznesplan będzie dobrze rokował. Jeśli firma się utrzyma przez pewien czas na rynku bez strat to Unia umorzy dług. Jednak jeśli przegramy w grze zostaniemy z długami.

Od narzekania nikt nie zarobił

Młodzi narzekają, że nie potrafią znaleźć pracy. Nie trudno się jest im dziwić. Większość z nich to studenci, którzy sądzili, że z dyplomem dobrze płatna praca będzie dla nich zarezerwowane. Rzeczywistość bywa brutalna, ale nie można się poddawać. Jeśli masz umiejętność, trzeba ją sprzedać. Wielu absolwentów dziennikarstwa narzeka, że nie mogą pisać za pieniądze. Dlaczego nie? Muszą się wybić. Najczęściej trzeba zacząć od bezpłatnego stażu. To cenne doświadczenie. Można także założyć bloga. Jest szansa, że z czasem pojawią się tez pieniądze. Jednak tego nic nie zagwarantuje. W sieci są tysiące blogów. Najczęściej ludzie chcą się wyżalić przed internautami lub po prostu podzielić się swoimi poglądami. Tylko niewielki procent blogerów zarabia na pisaniu. Ważne jest, aby wybrać poczytną tematykę. Najpopularniejsze blogi traktują o motoryzacji, medycynie, ekonomii, modzie. Można wybrać jednak inną tematykę. Musi przyciągnąć ludzi. Trzeba trafić w ich gusta. Ważne jest też, aby pisarz wyrobił własny, nieprzeciętny styl. Lekkie pióro to za mało. Trzeba umieć zainteresować czytelnika. Być może pojawią się czytelnicy. Jeśli ich liczba będzie rosnąć to zjawią się też reklamodawcy, którzy chętnie nawiążą współprace z autorem bloga. Siedzenie na tyłku i narzekanie w niczym nie pomoże.

10 tysięcy. Za mniej nie pracuje

Skończyłeś studia, więc jesteś magistrem. Świat stoi przed tobą otworem. Po studiach będziesz musiał znaleźć pracę. Żaden problem, dla przypomnienia i podkreślenia jesteś magistrem. Wszystkie firmy będą się o ciebie biły. Wystarczy, że zobaczą twoje życiorys na portalu pracy. Boisz się trochę, że telefon z propozycjami pracy nie przestanie dzwonić. Bezpośrednia aplikacja nie jest dla ciebie, to przyniosłoby ci ujmę. Jak magister może sam szukać pracy. Jesteś przekonany, że gdybyś tylko zaaplikował na danego stanowisko to wygraną masz zapewnioną w przedbiegach. Inni chociaż było kilkadziesiąt nie mieliby szans. Nie rozważysz każdej oferty. Tylko te w których pracodawca zgodzi się na twoje warunki. Cenisz się. W końcu jesteś magistrem. Przede wszystkich chcesz prywatnego samochodu, telefonu, tableta i kamerdynera. Oczywiście potrzebny będzie ochroniarz, aby odganiał wielbiący cię tłum. Oczywiście nie wstajesz z łóżka, jeśli na stole nie pojawi się 10 tysięcy. Za mniej nie pracujesz. Czasami chcesz pracować w domu. Oczywiście wszystkie składki mają być odprowadzone i chcesz być ubezpieczony od wszystkiego. To tylko wzmaga twój prestiż. Oczywiście częste wyjazdy służbowe. Śpisz tylko w hotelach 5 gwiazdkowych. Firma ma opłacić najdroższy alkohol i kobiety. Potrzebujesz relaksu.

Wystarczy dobry pomysł

Jeden z najmłodszych milionerów w Polsce ma niewiele ponad 20 lat. Jak to możliwe, że dorobił się fortuny? Miał dobry pomysł, który umiał sprzedać. Zacznijmy od początku. Młody chłopak nie był wybitnym uczniem. To znaczy nie osiągał dobrych stopni. Nauka szybko go nudziła. Ignorował edukację, gdyż w jego mniemaniu uczył się w szkole rzeczy, które nigdy mu się nie przydadzą. Za to doskonale władał językami obcymi. Po maturze postanowił wyjechać zagranicę. Chodził od domu do domu i prosił mieszkańców państw skandynawskich o pracę. Mówił, że jest polskim studentem i zbiera pieniędzy na czesne. Dzięki wrodzonej uprzejmości i szczerości ludzie proponowali mu zlecenie. Pracował tak przez kilka miesięcy. Oszczędzał każdy pieniądz, więc postanowił zainwestować te pieniądze w portal internetowy. Z początku nie był wielki. Pomysł był prosty. Ludzie mieli wrzucać zdjęcia i obrazy z opisem. Coś w rodzaju złotych myśli. Dzisiaj portal młodego chłopaka to jedna z bardziej wartościowych marek w polskiej części internetu. Gdy portal ruszał młody chłopak zajmował się wszystkim sam. Od moderowania i innych informatycznych czynności. Z czasem zatrudnił kilka osób to pomocy, a on głównie spotyka się z reklamodawcami. W szczytowym okresie portal mógł się pochwalić kilkoma milionami użytkowników.

Nie każdy może być fotografem

W naszym kraju tak wysokie bezrobocia nie było od lat. Należy do najwyższych w Europie, zwłaszcza wśród młodych (30 procent). Tylko w Hiszpanii, Grecji i Portugalii jest gorzej. Analogicznie bezrobocie wynosi nawet do 60 procent. Jednak, jeśli ktoś posiada oryginalne umiejętności powinien zastanowić się nad ich sprzedażą. Lubisz robić zdjęcia i przede wszystkim umiesz to robić? To powinieneś pomyśleć o założeniu własnej działalności gospodarczej. Bycie wolnym strzelcem ma pewne minusy. Nie masz stałego etatu i wynagrodzenia, więc sam musisz gonić za pieniądzem. To jest dobre dla ludzi lubujących w wolności i mających ducha przygody. Wolni strzelcy współpracują z wieloma podmiotami. W tej branży warto być z początku uniwersalnym. Wszędzie toczą się ciekawe wydarzenia, ale nie wszyscy o tym wiedzą. Warto tym zainteresować poszczególne media. Można im zaproponować zdjęcia oraz krótki opis. Jeśli się zgodzą to trzeba ustalić cenę za usługę. Można też robić zdjęcia na weselach. Ktoś nowy w branży będzie miał problem z reklamową, więc pierwsze zlecenia można robić za darmo lub półdarmo. Jeśli jakość usług będzie przyzwoita to pojawią się potencjalni klienci. Staropolskie przysłowie mówi, że warto za pierwszy razem zrobić coś za darmo, aby za drugim razem zarobić podwójnie. Do odważnych świat należy.